Bank Millennium nie jest taki zły
Mam doświadczenia z przynajmniej kilkoma bankami. mBank, Multibank, DomBank, Millennium Bank. Z całej tej stawki najmniej w kryzysie zaszkodził mi ten czwarty. mBank podniósł mi marże, bo niby według umowy mógł to zrobić. Multi i DOmBank nic złego mi nie zrobili, więc uważam, że są ok. Natomiast Millennium poszedł mi bardzo na rękę. Pozwolił zmienić zabezpieczenie kredytu w sytuacji kiedy mógł go wypowiedzieć. Nie obyło i nadal nie obywa się bez bólu, ale jednak.
Kryzys obnażył zachłanność bankowców. Jeżeli tylko umowa na to pozwalała rzucają się na pieniądze swoich klientów. Prawdziwy popis dał mBank i Multibank z tzw. starym portfelem swoich klientów. Okazało się, że banki miały furtkę podwyższania oprocentowania w czasach kiedy na rynku rosło, ale jednocześnie mogli go nie obniżać, kiedy na rynku spadało. I w ten sposób 20 tys. klientów obu banków czuje się oszukanymi i słusznie. Do niechlubnego grona manipulatorów zaliczył się także Santander, który nota bene wycofał się już z udzielania kredytów hipotecznych, Raiifeisen (co to w ogóle za bank ??? Podobno nie do końca czysty był też Deutsche Bank i GE Money. A ty kliencie płacz i płać. Jak nie zapłacisz to Cię zwindykujemy.
Liczą się tylko zyski. Właściciele banków postawili wszystko na jedną kartę. Dobre imię rzekomych instytucji zaufania publicznego zostało mocno nadszarpnięte. Górę wzięła konieczność wykazania się odpowiednim poziomem przychodów i niższym poziomem kosztów. mBank i Multibank dla przykładu lepiej się postarali niż Millennium i za pierwszy kwartał Grupa BRE pokazała lepszy wynik niż wielki jeszcze w ubiegłym roku Mille.
Dzisiaj wiem, że umowę podpisuje się na złe, a nie na dobre czasy. Znam też swoją słabość do zapominania ostrzeżeń fundowanych mi przez życie. Dlatego piszę to na blogu, żeby jak już przyjdzie koniunktura nie zapomnieć o tym.