Dyskontowanie planowanie i kredyty

Jak zabezpieczyć swoje pieniądze? Czy lepiej złożyć je na konto bankowe, wykupując na przykład długoterminowe lokaty. Czy może lepiej zainwestować w jakieś inne przedsięwzięcie finansowe, na przykład w fundusze inwestycyjne. A może lepiej pożyczyć je na określony procent osobie postronnej, która zwróciła się do nas o taką pożyczkę. Są to jednak praktyki zgoła lichwiarskie, a chyba nie chcemy, żeby tak nas oceniano. Natomiast marnym zrobimy interes z wpłatą na konto bankowe, jeżeli oprocentowanie konta /lokaty/, będzie niższe od stopy inflacji. Dobry, jeżeli będzie odwrotnie, tylko kto to przewidzi.
- Jeżeli założymy, że stopa inflacji będzie równa stopie oprocentowania rachunku bankowego, wówczas możemy założyć, że stopa dyskonta w sposób zbliżony do rzeczywistego, pozwoli na obliczenie wartości pieniądza po upływie czasu. Dlatego dyskontowanie to nic innego jak obliczanie obecnej wartości pieniądza, które możemy zarobić lub stracić w przyszłości. Sama idea dyskontowania polega na tym, że są osoby, które wole teraz więcej zarobić, a później ponosić straty. Jeżeli znamy przyszłą wartość korzyści /lub straty/, to możemy również obliczyć obecną wartość – komentuje teorię dyskontowania jeden z ekonomistów.
Dyskontowanie w obrocie pieniężnym jest bardzo ważne, a nie wszyscy przykładają to tego wagę. Szacowanie wartości bieżącej opierając się na wartości przyszłej pozwala nam na prawidłowe inwestowanie, na zyski z bieżącej działalności. Dla laika obliczanie matematyczne stopy dyskontowej jest czarna magią. Dla ekonomistów rzeczą oczywistą. Obliczenie stopy dyskontowej jest również bardzo ważne dla inwestorów, którzy muszą wiedzieć czy ich inwestycja się opłaci.
- Dla mnie takie dyskonowania nie są do niczego potrzebne. – Swoje interesy planują po chłopsku, a nie wyliczając matematycznie na papierze ile na tym zarobię. Od lat hoduję świnie. Kupuję karmę, tuczę i sprzedaję. Najczęściej biorę w banku kredyt. Znają mnie tam. Wiedzą, że ze mną nie ma kłopotu. Zawsze spłacam swoje kredyty. Ostatnio wziąłem kredyt na budowę trzeciej już chlewni i buduję. Mówią, że jest kryzys i banki nie daja kredytów. Jakoś nie zauważyłem. Jeżeli ktoś uczciwie spłaca swoje kredyty banki tak samo uczciwie będą te kredyty przyznawały. Po co mi jakieś obliczenia, ile muszę mieć kiedyś, żeby  dobrze zarobić dziś? Ważne ile dziś dostanę za moje tuczniki, a to co będzie jutro będę się martwił jutro. Nikt z nas nie wie co się może zdarzyć jutro, pojutrze, nie mówiąc już za dwa czy trzy lata. Takie gdybanie nikomu przy zdrowych zmysłach nie jest potrzebne. Nie dyskontują sobie ekonomiści, my będziemy planować po gospodarsku – przekonuje jeden z hodowców tuczników.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.

*
Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: