Finansowanie firm
Coraz trudniej jest małym i średnim firmom funkcjonować na polskim rynku finansowym. Kryzys sprawił, że banki znacznie ograniczyły finansowanie mikroprzedsiębiorstw, wychodząc chyba z założenia, że los tych firm jest na tyle niepewny, że nie ma gwarancji, czy utrzymają się na rynku. Tymczasem finansowanie przedsiębiorstw to podstawa ich działalności. Bieżąca działalność, czy też większe inwestycje lub zakup surowców, wszystko to wymaga większych lub mniejszych pieniędzy. Czyli krótkotrwałego lub długotrwałego planu finansowego. Dla większości przedsiębiorstw takim podstawowym źródłem finansowania jest bank, z którym wszystkie przedsiębiorstwa są mniej lub bardziej związane. Najczęściej poprzez rachunki firm, ale przede wszystkim kredyty brane przez firmy na bieżącą lub inwestycyjną działalność. Jak twierdzi jeden z przedsiębiorców, takie „uprzywilejowane miejsce banków w kontaktach z przedsiębiorstwami powoduje zmniejszenie znaczenia innych źródeł finansowania, które w efekcie często są dostępne, nie tylko dla nielicznych przedsiębiorstw spełniających różnego rodzaju kryteria”. I ma rację, bowiem finansowanie firmy opierając się tylko na usługach bankowych jest błędem. Potwierdziła to kryzysowa sytuacja w jakiej znalazły się polskie, szczególnie małe i średnie przedsiębiorstwa. Tymczasem to właśnie małe i średnie firmy stanowią aż 93% ogółu wszystkich polskich przedsiębiorstw. Są jednak inne formy finansowania przedsiębiorstw takie jak chociażby leasing, factoring, venture capital, weksle i fundusze pomocowe, emisja akcji, obligacji i bonów komercyjnych. Są również takie działania jak opóźnienie płatności, czy też wykorzystywanie specjalnych stref ekonomicznych. Z tym ostatnim finansowaniem więcej jest jednak kłopotów niż zysków. Oczywiście wszystko zależy od gospodarza takiej strefy. Jeżeli jest energiczny, ma menedżerskie podejście do interesów to można się z nim dogadać. W przeciwnym razie nie raczej nie należy się pakować w tak niepewny interes.
- Prowadzenie własnej firmy to nie chleb z masłem – twierdzi jeden z przedsiębiorców – najczęściej i na co dzień my mali przedsiębiorcy zjadamy sam chleb. Przynajmniej my, szefowie niewielkich firm, które mają na rynku najtrudniej, a które jednocześnie dają do budżetu państwa najwięcej. Dlatego dziwi nas sytuacja w jakiej znaleźliśmy się, a konkretnie brak konkretnych działań ze strony rządu. Kosmetyka w tym kierunku z pewnością nie wystarczy. O bankach wiemy wszystko lub prawie wszystko – banki również o nas wiele widzą i to moim zdaniem jest jasna i zdrowa sytuacja. Niezdrowa staje się, kiedy przestajemy być partnerami. Wstrzymanie kredytowania firmom, albo, jak najczęściej mówi się, znaczne ograniczenie, to cios w plecy przedsiębiorstwom. Z drugiej jednak strony wyzwala to chęć poszukiwania innych źródeł finansowania. Dlatego najlepiej rozejrzeć się wkoło, poszukać, a z pewnością każdy coś dla siebie znajdzie.