Student na kredyt

 

Kredyt. Słowo to już na stałe weszło do naszego słownika. Kredyty konsumpcyjne, samochodowe, mieszkaniowe, rolnicze, refinansowe, konsolidacyjne, kredyty na rozkręcenie działalności gospodarczej i kredyty studenckie. O kredytach można mówić bez końca, dobrze i źle. Są tacy, którzy twierdzą, że tylko ludzie niezaradni życiowo biorą w bankach kredyty. Są też tacy, którzy przez całe swoje życie nie przestąpili progu drzwi bankowych, dla nich kredyt to czysta abstrakcja. Prawda jak zwykle leży pośrodku, bowiem nic nie ma za darmo i za kredyt też trzeba bankom zapłacić. Z drugiej jednak strony bez kredytu trudno wyobrazić sobie życie, prowadzenie interesów, czy też studia. Dlatego banki w swoich ofertach mają kredyty niemal na każdą okazję. Na kredyty mogą też liczyć studenci i jak wynika z danych statystycznych, coraz częściej sięgają po kredyty studenckie. Trzeba od razu podkreślić, że są to kredyty na preferencyjnych warunkach i tak naprawdę banki niewiele na nich zarabiają. Jednakże liczą, ze po skończeniu studiów, ich młodzi klienci zostaną przy nich. Jest to taka swoista inwestycja banku w studenta, przyszłego klienta. Jak wskazuje praktyka, jeżeli bank zachowuje się przyzwoicie w stosunku do żaków, oni w przyszłości tym samym się bankom odwdzięczają. Znając bank nie szukają już innego, zakładają w nim swoje konta, już jako dorośli klienci biorą w nim kredyty, korzystają z innych usług. Dlatego bankom zależy na dobrych relacjach ze swoimi młodymi klientami.
- Jestem już dziesięć lat po studiach. Kiedy zaczynałam naukę nie bardzo mogłam liczyć na pomoc rodziców, a jeżeli już to raczej na niewielką. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o kredytach dla studentów poprosiłam rodziców abyśmy poszli do banku dowiedzieć się jakie są warunki. Wówczas niewiele banków oferowało kredyty studenckie. Jednym z nielicznych, do którego się wtedy udaliśmy był bank PKO BP. Tam właśnie wzięłam kredyt. Miesięcznie bank wpłacał na moje konto 400 zł. Spłatę tego kredytu miałam rozpocząć jakiś czas po skończeniu studiów. Jak na owe czasy 400 złotych to była dla mnie dość poważna kwota, aczkolwiek nie załatwiała problemu kosztów studiowania. Z domu dostawałam również jakieś pieniądze, ponadto miałam stypendium oraz dorabiałam jako goniec w Gazecie Wyborczej. Po skończeniu studiów dostałam bardzo dobrze płatną pracę, więc z rozpoczęciem spłat nie było problemu. Po latach wiem, ze gdyby nie kredyt, cienko bym przędła. Właśnie mija 10 lat, a ja nadal mam swój rachunek w PKO BP. Nie chodzi nawet o lojalność, ale o warunki jakie zaproponował mi mój nowy-stary bank. Po co mam szukać innych banków skoro jestem zadowolona z usług mojego banku?
Na początku rzeczywiście niewiele było banków w Polsce, które w swoich propozycjach bankowych miały kredyty studenckie. Banki dość ostrożnie podchodziły do tego tematu. Jednakże kiedy się przekonały, że w sumie jest to mimo wszystko jakiś interes, umieściły w swoich ofertach również kredyty dla studentów. Teraz już większość banków oferuje studentom swoje usługi.
    ryszard

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.

*
Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: